Kategorie: Wszystkie | Fallouthon | Forgotthon | Inne | MECH | Mroowny Kącik Filmowy | Notki i wpisy | Promo | Zeldathon
RSS
sobota, 02 listopada 2013
Blog Przeniesiony

Publicznie, na fejsbukach i innych sołszal mediach to będę ogłaszać dopiero za jakiś czas, najpewniej w poniedziałek. Ale - wszystkich którzy jeszcze zerkają na ten kompletnie martwy blog mogę poinformować:

 

BLOG PRZENIESIONY

NA 

MROOWA.COM.PL

Super profesjonalna domena, łachudro.

środa, 25 lipca 2012
Bogowie Olimpu Amerykańskiego

Ilekroć wychodzi nowy film o superbohaterze, cała masa ludzi zadaje sobie pytanie: czy ta inkarnacja postaci była na pewno właściwa? Czy Hollywood przekazał wierną adaptację oryginału, czy może upodlił na swoją własną modłę?

Oczywiście, nie będzie dla nikogo chyba wielkim szokiem, że określenie „prawdziwy Batman” jest odrobinę idiotyczne, odkąd (spoiler) Zakapturzony Krzyżowiec... nie istnieje naprawdę. Ale mimo to, zawsze słyszę te same debaty na temat tego jak powinien wyglądać Batman, jak powinien zachowywać się Spider-Man, i co ma na sobie nosić Superman. Są ku temu dość istotne powody – ludzie, którzy wychowali się na danej postaci, chcieliby widzieć swojego pupila w akcji takim, jak go zapamiętali. Inni widzą potencjał w postaci, ale zmieniliby tę jedną konkretną rzecz, którą wszyscy inni tak kochają. Nie mówiąc o tym, że nie każdy wychowywał się na tej samej wersji postaci. Już stąd mogę słyszeć zajadłe kłótnie fanów Burtona i Nolana, którzy debatują między sobą na temat tego czyj Mroczny Rycerz ( o ironio) jest najwłaściwszy. I nie liczę na to, że tym postem załagodzę cokolwiek. Mam tylko nadzieje, że pozwoli to kilku z Was popatrzeć na sprawę z trochę szerszej perspektywy.

Pewnie niektórzy z Was nie zgodzą się z tą tezą, ale dla mnie zawsze opowieści o Superbohaterach były dokładnie tym samym, czym dla starożytnych greków były mity. Nie poematy Homera. Uliczne mity, które można było usłyszeć od przypadkowych Aojdów. Opowieści o niesamowitych ludziach przeżywających wspaniałe przygody – walczący z niebezpiecznymi przeciwnikami i pokonujący wszelkie trudności. Superman ma dla mnie więcej sensu i jest pełniejszy wewnętrznie niż Zeus. Wonder Woman wydaje mi się bystrzejsza niż Atena, a Batman bardziej przerażający niż Hades. Nawet Posejdon wydaje mi się bardziej lamerski niż Aquaman (bo nie jestem w stanie powiedzieć o tej postaci, że jest fajna). Watchtower, satelita Ligi Sprawiedliwości – czasem krążąca dookoła ziemi, a czasem zasiadająca na księżycu, wydaje się bardziej magiczna niż Olimp kiedykolwiek mógłby sobie zażyczyć. Nieważne, czy opowieść jest prawdziwa czy nie – ważne jest to, że jest warta opowiadania.

 

"Panteon" DC Comics. 

 

I każda z tych mitologicznych postaci ma swoje charakterystyczne cechy, których nie dzieli z nikim innym. Atena nigdy nie jest głupia, Zeus zawsze kogoś podrywa, „Tam gdzie jest Luthor i Superman, tam zawsze będą różnice” (Infinite Crisis). Zwykliśmy myśleć o mitach jak o spójnym, zamkniętym kanonie, który dokonał się dawno przed naszymi narodzinami i nie przechodzi żadnych zmian. Ale mitologia, która tak wygląda – jest martwa. Jeśli przypatrzymy się mitom greckim w ich oryginalnych brzmieniach – nie fabularyzacjom Homera, ale żywym historiom, które ludzie opowiadali między sobą na ulicy i nieliczni postanowili zachować dla potomnych – szybko dostrzegamy, że prawdziwy świat greckiego Olimpu był jedną wielką stajnią Augiasza przeróżnych wątków, opowieści, bohaterów, domysłów i „błędów w ciągłości fabularnej” (continuety errors, jak lubią mawiać zachodni fani komiksu). Nie były piękne – pełno było w nich krwi, chęci mordu, gwałtu. Ale obok opowieści, w których Zeus brutalnie gwałcił kobiety, są też takie w których po prostu radośnie podskakuje między kwiatkami w postaci wróbelka i cieszy się życiem.

 

Mity nie są, nigdy nie były i nigdy nie będą zamkniętym kanonem ustalonych prawd – bo nigdy nie mają jednego autora. Tysiące było bardów przekazujących historyjki sobie nawzajem – a każdy z nich dodał trochę, odjął inne, ubierał inaczej w słowa. Historia niby ta sama, a inaczej brzmiała w Atenach, Delfach czy Sparcie. Mit to zawsze kolektywna praca całego społeczeństwa – a czasem i kilku – by przekazać swoje wspólne lęki, obawy, marzenia i odróżnić się od innych. Człowiek od najdawniejszych czasów reagował na mity i nie przestaje tego robić do dziś – choć, być może, jest trochę mniej szczery względem siebie robiąc to. Amerykańskie komiksy o Superbohaterach niezłomnie reagują na wszelkie zmiany społeczne, piórem rożnych scenarzystów i edytorów. Superbohater to nie „Mit zdegradowany”, jak o nim zwykło się mówić swego czasu. To „mit prawdziwy”, żywy.

I tak jak w przypadku Zeusa – I o Batmanie było wiele opowieści, w których łamie kości i nogi swoich przeciwników by wyciągnąć informacje. Ale istnieją i takie, w których wycina kartonową podobiznę siebie całującego obcą kobietę, by ukryć przed swoją narzeczoną fakt, że szalony naukowiec zmienił go w bobasa za pomocą specjalnej laserowej armaty (LOLWUT). Teraz powiedz mi drogi czytelniku: Która z podanych sytuacji jest „Batmanem właściwym”? Jakkolwiek byś nie odpowiedział, nie wymaże to z historii tego przeciwnego nurtu. Batman nigdy nie jest taki sam, kompletnie niezmienny. Każdy autor pozostawia swoje własne piętno w każdym komiksie.

 Tak, drodzy Państwo. To się naprawdę wydarzyło. 

Zwykłem swego czasu słyszeć liczne oskarżenia na temat serialu Adama Westa – w jaki sposób on zniszczył postrzeganie Batmana na całe dekady i sprawił, że nikt już nie mógł traktować tej postaci na poważnie. Ale czy serial wyrządził naprawdę tak wielkie krzywdy? Cóż, dość dobrze reprezentuje komiksy z epoki (choć trochę ciamajdowato, przyznaję) i przedstawia liczną obsadę bohaterów, przeciwników z niemal niezmienionymi relacjami pomiędzy nimi. Już, z tego miejsca jest lepszy od Batman Forever, Batman And Robin, Elektry, Daredevila i Zielonej Latarni. A większość z tego to filmy z ostatnich kilku lat.

Co z tego, że w którejś reinkarnacji, ta postać trochę traci swojego mroku? Czy istnienie Batman Incorporated jakkolwiek zakłóca wszystkie te niesamowite historie Franka Millera (LOLWUTx2)? Sam Batman ma wiele twarzy – Czasem siada koło swoich gargulców i patrzy białymi oczami na swoje miasto z peleryną trzepoczącą na wietrze. Innym razem spędza całe dnie siedząc w jaskini i analizując każdy detal wskazówki pozostawionej przez Riddlera. Kiedy indziej walczy z Catwoman z wielką ośmiornicą w wynajętym apartamencie w Japonii. Batman jest Ninja. Batman jest Wampirem, Największym Detektywem na Ziemi, kolorowym superbohaterem. Tak jak zmieniają się czasy i potrzeby czytelników, tak Batman zmienia się razem z nimi. Poprzednie persony nigdy nie umierają – opowieści po prostu czekają na odpowiednią publikę, by zostać opowiedzianymi w odpowiednim czasie.

 

Tagi: komiks
03:56, unclemroowa , Notki i wpisy
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 lutego 2012
Szalone Nożyczki
 
środa, 22 lutego 2012
Armagedon nie nadchodzi
Panowie i panie, wygląda na to, że mamy nowe źródło dramy w naszym małym światku mangowym.
wtorek, 06 grudnia 2011
Mroowny Ranking 31 ulubionych gier! Część druga (z trzech, jak się okazuje)



piątek, 18 listopada 2011
DC New 52 Relaunch - pierwsze wrażenia

Dotarło do mnie, że w żaden sposób, ani tutaj na blogu, ani na żadnym forum nie podzieliłem się swoimi wrażeniami na temat nowego relanuch'u całego uniwersum DC - firmy, której jestem fanem. Jeśli nie jesteś zaznajomiony w sytuacji - niedawno wydawnictwo DC postanowiło zresetować wszystkie swoje tytuły, sprowadzając wszystkie historie do kompletnego zera. Zatem jeśli nie jesteś zaznajomiony z 80cioma latami historii Batmana, czy Supermana i boisz się sięgnąć po jakikolwiek zeszyt - teraz jest prawdopodobnie najlepszy moment, żeby zacząć.

"Desperacki krok", można by powiedzieć. Cóż, desperacki czy nie, muszą robić to co jakiś czas, żeby superbohaterowie nie zestarzeli się zbytnio. DC robi to też w momencie, kiedy absurd i elementy fantastyczne w poszczególnych tytułach przekroczyły już masę krytyczną. Jest to też dobry moment, żeby wycofać kilka niechcianych śmierci i kilka innych idiotycznych absurdów (Jak Superboy Prime rozwalający z pięści ścianę na skraju rzeczywistości - fuck yeah).  Jak też pokazują wyniki sprzedaży, wszystko wskazuje na to, że nagle DC zyskało miażdzącą przewagę nad swoim Nemesis, Marvelem, zgarniając aż 50% całej październikowej sprzedaży. Nieźle.


I tak właśnie się prezentuje cała, *nowa* ferajna.

 

Z racji tego, że cały reset wciąż trwa, i nie sposób dokładnie powiedzieć jaki będzie jego wynik w ostatecznym rozrachunku, a sam - jako fan Batmana- śledziłem raczej tylko te tytuły, w których jakoś występował Zakapturzony Krzyżowiec. I jeśli chodzi o samego człowieka Nietoperza - w sumie niewiele zmieniono. Nadal Tim Drake jest Red Robinem, Dick Grayson Nightwingiem, a Damian Wayne - obecnym Robinem. Zatem jest to *jakby* kontynuacja poprzedniej ciągłości fabularnej, po prostu ustawiona w nieco innym uniwersum. Nie widzę też większych zmian w charakterach postaci, jakichkolwiek zmian w mitologii. Kilka jednak rzeczy jest wartych wspomnienia. Po pierwsze, wyśmienity Batman&Robin #1 pokazuje bardziej troskliwą, ojcowską wersję Mrocznego Rycerza. Tak, Damian nadal jest bucem, niestety.

W trzech zeszytach jest pokazana scena jak Bruce Wayne przemawia z mównicy, mówiąc o zmianach w Gotham. Rozumiem, nawiązanie, hołd przeszłości etc- ale dajcie spokój, ile można? Trzy razy niemal identyczna scena w tym samym miesiącu? Jest też dość niepokojący wątek z jakimś kolesiem obrzynającym Jokera ze skóry na twarzy (LOLWUT) i Two-Face zmieniający się w jakiegoś SuperMutanta, wprost wyjętego z serii Fallout (srsly? DC, Chcesz mi tu odstawić ruch rodem z Marvel Ultimate?). Jest jeszcze kilka twist endingów tu i tam, które mogą sugerować jakieś większe zmiany (czyżby koniec Jokera, jakiego znamy?)... albo są po prostu tanim chwytem mającym zaciekawić czytelnika na tyle, żeby kupił następny numer. 

 

Ale musicie przyznać, przynajmniej okładki są genialne

 

Dużo większe zmiany zostały dokonane w całej pewności w całej reszcie Uniwersum - Jak mówiłem, czytam tylko te tytuły, które mnie osobiście interesują. Dlatego nie przeglądałem wszystkich pomniejszych (kogo do cholery obchodzi Deadman?) i tych autorów czy postaci, które mi dyndają i zwisają. Superman stracił swoje czerwone gatki (przez co, moim zdaniem, wygląda po prostu głupio) - a jego charakter teraz dużo bardziej przypomina ten Batmana. W Justice League#1 Batman i Zielona Latarnia wymieniają się wrażeniami... i coś mi nie pasuje w charakterze Zielonej Latarni. Superman też zachowuje się trochę bucowato. Wonderwoman z kolei wróciła do swoich klasycznych, krótkich spodenek! Niestety, na wielu promocyjnych obrazkach pokazywana jest w długich spodniach... więc nie wiadomo jeszcze jak z tym będzie. 

 

 

Zaraz, zaraz... czegoś mi tu brakuje... 

 Jak zatem widzicie, utrzymują się trendy zachowania całego Uniwersum w bardziej poważnej tonacji, za czym stoję oczywiście, w stu procentach. Cieszy mnie też to, że twórcy podeszli do tematu poważnie i dali dość wyczerpujące wyjaśnienia dla zupełnie nowych czytelników a starych nie pozostawili w kompletnej dezorientacji (jak mówiłem, przynajmniej w tych zeszytach, które ja czytałem). Jak na razie nie ma mowy o alternatywnych rzeczywistościach ani innych kosmologicznych shitach, z których współczesne komiksy o Superbohaterach są doskonale znane. Zobaczymy, jak to Marvel skontruje, ale jak na razie: jest nieźle dla fanów DC.

 

 

Tagi: komiks
15:54, unclemroowa , Notki i wpisy
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 listopada 2011
Mroowa na szczycie czwartej ściany!

Hej, jakis czas temu, Ludzie z TGWTG.PL, tłumacze oryginalnej ekipy TGWTG, zorganizowali taki oto konkurs

 

 

Oczywiście, nie mogłem sobie darować i ja też wziąłem udział, parodiując znanego w pewnych kręgach recenzenta komiksowego, Linkarę: 

Proszę o zachowanie w pamięci, że powyższy filmik jest tylko i wyłącznie Parodią. Wszystkie przedstawione poglądy NIE są związane z moimi przemyśleniami na temat serii ani komiksu, ok? Powtarzajcie za mną, PA-RO-DIĄ.  Oryginalną serię możecie obczaić tutaj - http://atopfourthwall.blogspot.com/

Tagi: komiks
07:04, unclemroowa , Notki i wpisy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 listopada 2011
Ach Kieleckie /Nightcall

Hej, czy ktoś z Was jeden mój stary badziewny filmik, który zrobiłem w liceum na konkurs o moim mieście? :P

Cóż, Niezastąpiony R4Zi3L odnalazł w nim pewne piękno, i postanowił je wydobyć w swoim remastrzerze, enjoy:

 

 Podoba mi się dużo bardziej niż oryginał, przy okazji xD

 

niedziela, 06 listopada 2011
CYRYL&WIADRO Recenzują ZMIERZCH (jakby)

Klinkij "Więcej", by zobaczyć sceny nieudane.

TOP 31 ulubionych gier! 31-14

 

Uzupełniam braki w filmikach na blogu, żeby móc wrócić do niego.  

 Jeśli chodzi o ten filmik, wszyscy zdają się być zachwyceni, choć ja sam nie jestem zadowolony z tego czy tamtego.  

 Swojego głosu do odliczania i rodzicielskiej reprymendy udzieliła Akane- http://www.youtube.com/user/JustAkane

Wielkie podziękowania dla wszystkich za gościnne występy! Byłi to kolejno:
Ichabod: http://www.youtube.com/user/lstelmach89
MisterWhisk - http://www.youtube.com/user/MisterWhisk
i oczywiście, Kolmyr - http://www.youtube.com/user/KoszmarnyKolmyr

Część Footage dzieki życzliwości Cholasiny - http://www.youtube.com/user/CholasinaVideoGames 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
stat4u Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl