Blog > Komentarze do wpisu
Szalone Nożyczki
 

Mroowa zaczyna robić recenzje sztuk teatralnych? :)

Spokojnie, żaden z podobnych zwrotów fabularnych. Poniższą recenzję napisałem na zajęcia z Teatrologii, i skoro dostałem wysoką notę, to uznałem, że chyba warto się i z Wami nią podzielić.

 

Szalone nożyczki to wyśmienita sztuka. Nigdy wcześniej nie śmiałem się na głos tak głośno w teatrze. Wszystko to nie tylko za sprawą wyśmienitej gry aktorskiej, ciętych żartów i odniesień do aktualnych wydarzeń na świecie i kraju, ale i dynamice, z którą sama sztuka zmienia się dla widowni.

 

Tonio (sam będąc ucieleśnieniem wszystkich współczesnych stereotypów fryzjera) jest właścicielem salonu „Szalone Nożyczki”. Wynajmuje go od dawnej i zapomnianej gwiazdy, pianistki Izabeli Richter. W trakcie spektaklu zostaje zamordowana w tajemniczych okolicznościach, a w tym czasie w salonie znajduje się (poza nim samym) Barbara Markowska, handlarz antykami Edward Wurzel, wpływowa żona polityka, Helena Dąbek, oraz dwóch tajemniczych klientów: Pan Michał i Więckowski. Kiedy dochodzi do zbrodni, obaj demaskują swoją prawdziwą tożsamość: Okazuje się, że są policjantami śledczymi pracującymi incognito, by zapewnić bezpieczeństwo staruszce. Kiedy dochodzi do zbrodni, wszyscy z bohaterów w jednym momencie sztuki wychodzili z pomieszczenia, przez jedyne wyjście do mieszkania Pani Richter. Morderca musiał znajdować się zatem w salonie. Ale przecież nie ma świadków, prawda?

W tym momencie zapalają się światła i publiczność zostaje włączona w śledztwo i  intrygę, z racji tego, że oglądała przez cały czas zdarzenie. Podejrzani mają obowiązek powtórzyć wszystkie zagrane przez siebie role na nowo ( i w czym widzowie mają ich poprawiać), odpowiadać na pytania, i wreszcie, pogodzić się z wyrokiem publiczności.  Taki dialog i interakcja wymusza pewną dynamikę, którą my kierujemy. Wiele humoru i dowcipów polega niemal wyłącznie na wykorzystaniu reakcji i pytań audiencji. Gdyby nagle, jeden z głównych aktorów roześmiał się podczas mówienia swojej kwesti, na jakimkolwiek innym spektaklu – uznano by to za gafę.

 

Ale tutaj zdaje się to nieuniknione poprzez konwencję zabawy w role. Nie ma tu aktorów odgrywających swoje kwestie. Jest to dokładnie to samo doświadczenie, jak zabawy w złodziei i policjantów z dzieciństwa.  Właściwie, mój jedyny problem wynika z tych samych powodów, które czynią „Szalone Nożyczki” tak unikalnymi. Zakończenie sztuki nie jest w żaden sposób ustalone – zmienia się zależnie od decyzji publiczności. I nie mogę oprzeć się wtedy wrażeniu, że zostaliśmy oszukani – że nie byliśmy wcale świadkami prawdziwego wydarzenia. Oczywiście, że jest wymyślone, to przecież teatr – ale ten jeden fragment, w którym widać ten scenariuszowy mechanizm, odrobinę wybija mnie z historii i świata przedstawionego.

  Sztuka została napisana przez amerykańskiego dramaturga, Paula Pörtnera, oparta podobno na ćwiczeniu, którego był świadkiem podczas uczestniczenia w jednej z grup wsparcia. Bez znajomości oryginalnego tekstu ciężko jednak stwierdzić jak wiele z tekstu zachowało się tutaj – po  wielu unowocześnieniach i ze względu na samą luźną strukturę wydarzeń można bez większych wątpliwości powiedzieć, że Szalone Nożyczki to spektakl, który jest zupełnie inny za każdym razem kiedy jest wystawiany.  Należy również wspomnieć o wyśmienitej scenografii w Teatrze Powszechnym w Łodzi, w którym miałem okazję spektakl widzieć i sposobie przedstawienia miejsca – Nie wchodzimy na widownie, lecz... do salonu.

 

 Kiedy widzowie zostają wpuszczeni do sali, na scenie już odbywa się przeciętny dzień pracy – strzyżenie i mycie głowy. Żaden wstęp nie jest potrzebny, wchodzimy do prawdziwego miejsca i prawdziwych ludzi. W trakcie przerwy aktorzy nie schodzą ze sceny, gdyż jako podejrzani mają absolutny zakaz opuszczania budynku.  Piotr Lauks jest wyśmienity w roli twardego detektywa – oryginalna postać nosiła nazwisko Westwood, ewidentne nawiązanie do Clinta Eastwooda, znanego z roli „Brudnego” Harry'ego). Jacek Łuczak w roli Tonia nie tylko w genialny sposób wyśmiewa nasze postrzeganie przeciętnego fryzjera, ale także jest autorem najcelniejszych ripost i najostrzejszego dowcipu w reakcji z widownią. Ten aktor przekonał mnie do swojej roli tak mocno, że jestem teraz przekonany, iż on jest Toniem. Przy tak znakomitej obsadzie męskiej, niestety role damskie wypadły odrobinę blado. „Szalone Nożyczki” to bardzo unikalny spektakl, ze wciągająca fabułą i świetną obsadą aktorską.

Byłem naprawdę pod wrażeniem wykonania przez obsadę Łódzkiego Teatru powszechnego. Uważam, że jest to sztuka, którą każdy powinien zobaczyć przynajmniej raz, szczególnie jeśli uważa teatr za miejsce odosobnione i przestarzałą świątynię nudnej i powszechnie niedostępnej sztuki.

 

  przekład: Elżbieta Woźniak reżyseria: Marcin Sławiński scenografia: Katarzyna Jarnuszkiewicz grają: Barbara Lauks/ Mariola Krysińska-Deczyńska, Beata Ziejka, Andrzej Jakubas, Piotr Lauks, Jacek Łuczak, Artur Majewski

Opisywana sztuka odgrywana jest w Teatrze Powszechnym w Łodzi. Więcej informacji tutaj .


niedziela, 26 lutego 2012, unclemroowa


Udostępnij

Polecane wpisy

stat4u Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl