Blog > Komentarze do wpisu
DC New 52 Relaunch - pierwsze wrażenia

Dotarło do mnie, że w żaden sposób, ani tutaj na blogu, ani na żadnym forum nie podzieliłem się swoimi wrażeniami na temat nowego relanuch'u całego uniwersum DC - firmy, której jestem fanem. Jeśli nie jesteś zaznajomiony w sytuacji - niedawno wydawnictwo DC postanowiło zresetować wszystkie swoje tytuły, sprowadzając wszystkie historie do kompletnego zera. Zatem jeśli nie jesteś zaznajomiony z 80cioma latami historii Batmana, czy Supermana i boisz się sięgnąć po jakikolwiek zeszyt - teraz jest prawdopodobnie najlepszy moment, żeby zacząć.

"Desperacki krok", można by powiedzieć. Cóż, desperacki czy nie, muszą robić to co jakiś czas, żeby superbohaterowie nie zestarzeli się zbytnio. DC robi to też w momencie, kiedy absurd i elementy fantastyczne w poszczególnych tytułach przekroczyły już masę krytyczną. Jest to też dobry moment, żeby wycofać kilka niechcianych śmierci i kilka innych idiotycznych absurdów (Jak Superboy Prime rozwalający z pięści ścianę na skraju rzeczywistości - fuck yeah).  Jak też pokazują wyniki sprzedaży, wszystko wskazuje na to, że nagle DC zyskało miażdzącą przewagę nad swoim Nemesis, Marvelem, zgarniając aż 50% całej październikowej sprzedaży. Nieźle.


I tak właśnie się prezentuje cała, *nowa* ferajna.

 

Z racji tego, że cały reset wciąż trwa, i nie sposób dokładnie powiedzieć jaki będzie jego wynik w ostatecznym rozrachunku, a sam - jako fan Batmana- śledziłem raczej tylko te tytuły, w których jakoś występował Zakapturzony Krzyżowiec. I jeśli chodzi o samego człowieka Nietoperza - w sumie niewiele zmieniono. Nadal Tim Drake jest Red Robinem, Dick Grayson Nightwingiem, a Damian Wayne - obecnym Robinem. Zatem jest to *jakby* kontynuacja poprzedniej ciągłości fabularnej, po prostu ustawiona w nieco innym uniwersum. Nie widzę też większych zmian w charakterach postaci, jakichkolwiek zmian w mitologii. Kilka jednak rzeczy jest wartych wspomnienia. Po pierwsze, wyśmienity Batman&Robin #1 pokazuje bardziej troskliwą, ojcowską wersję Mrocznego Rycerza. Tak, Damian nadal jest bucem, niestety.

W trzech zeszytach jest pokazana scena jak Bruce Wayne przemawia z mównicy, mówiąc o zmianach w Gotham. Rozumiem, nawiązanie, hołd przeszłości etc- ale dajcie spokój, ile można? Trzy razy niemal identyczna scena w tym samym miesiącu? Jest też dość niepokojący wątek z jakimś kolesiem obrzynającym Jokera ze skóry na twarzy (LOLWUT) i Two-Face zmieniający się w jakiegoś SuperMutanta, wprost wyjętego z serii Fallout (srsly? DC, Chcesz mi tu odstawić ruch rodem z Marvel Ultimate?). Jest jeszcze kilka twist endingów tu i tam, które mogą sugerować jakieś większe zmiany (czyżby koniec Jokera, jakiego znamy?)... albo są po prostu tanim chwytem mającym zaciekawić czytelnika na tyle, żeby kupił następny numer. 

 

Ale musicie przyznać, przynajmniej okładki są genialne

 

Dużo większe zmiany zostały dokonane w całej pewności w całej reszcie Uniwersum - Jak mówiłem, czytam tylko te tytuły, które mnie osobiście interesują. Dlatego nie przeglądałem wszystkich pomniejszych (kogo do cholery obchodzi Deadman?) i tych autorów czy postaci, które mi dyndają i zwisają. Superman stracił swoje czerwone gatki (przez co, moim zdaniem, wygląda po prostu głupio) - a jego charakter teraz dużo bardziej przypomina ten Batmana. W Justice League#1 Batman i Zielona Latarnia wymieniają się wrażeniami... i coś mi nie pasuje w charakterze Zielonej Latarni. Superman też zachowuje się trochę bucowato. Wonderwoman z kolei wróciła do swoich klasycznych, krótkich spodenek! Niestety, na wielu promocyjnych obrazkach pokazywana jest w długich spodniach... więc nie wiadomo jeszcze jak z tym będzie. 

 

 

Zaraz, zaraz... czegoś mi tu brakuje... 

 Jak zatem widzicie, utrzymują się trendy zachowania całego Uniwersum w bardziej poważnej tonacji, za czym stoję oczywiście, w stu procentach. Cieszy mnie też to, że twórcy podeszli do tematu poważnie i dali dość wyczerpujące wyjaśnienia dla zupełnie nowych czytelników a starych nie pozostawili w kompletnej dezorientacji (jak mówiłem, przynajmniej w tych zeszytach, które ja czytałem). Jak na razie nie ma mowy o alternatywnych rzeczywistościach ani innych kosmologicznych shitach, z których współczesne komiksy o Superbohaterach są doskonale znane. Zobaczymy, jak to Marvel skontruje, ale jak na razie: jest nieźle dla fanów DC.

 

 

piątek, 18 listopada 2011, unclemroowa
Tagi: komiks


Udostępnij

Polecane wpisy

stat4u Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl