Blog > Komentarze do wpisu
Historia stopniowego rozczarowania.

 

(Niektórzy może pamiętają, jak ponad rok temu wypowiedziałem swoją opinię na temat Fallouta 3. Nie jest ona bynajmniej bez znaczenia. Swoje zdanie wyrażałem ledwo tydzień po premierze, sam dopiero co ją ukończywszy. zatem ogólnie, wypowiedź utrzymana jest w duchu "Gra jest ok... chyba ... tak myśle". Z czasem myślałem o grze coraz częściej. Moja tekstowa recenzja (ta niższa i dłuższa, ta pierwsza jest wypowiedzią Sir Giurka) napisana już jakiś czas później wyrażała dużo więcej sceptycyzmu i dystansu. Wciąż jednak ani przez moment nie powiedziałem, że w F3 nie warto zagrać, czy że jest to gra naprawdę, naprawdę słaba. Nie była po prostu tym na co wszyscy czekali. I tak naprawdę nie jest. Rzecz w tym, że F3 ostatecznie okazał się być naprawdę grą dużo słabszą niż jaką *mógł* być, nawet patrząc z punktu widzenia ówczesnych developerów i wszystkie te ich pierwotne założenia.

I oto pragnę wam przypomnieć, jak wszyscy byliśmy wtedy zaszokowani tym jak gra szybko się kończy. W 10 godzin można przejść całą grę, idąc głównym wątkiem fabularnym niemal jak po sznurku.  Sam przyznawałem wielokrotnie, że F3 przeszedłem zupełnie *niechcący*. Końcówka była absolutnym rozczarowaniem. Nasza rozmowa z prezydentem, prawdopodobnie brzmiała jak dowcip.

Przychodzi uciekinier schronu do przywódcy enklawy.

-Witaj, wielki prezydencie!

-Ach, witaj przybyszu. Spodziewałem się, że przyjdziesz mnie zabić. Dlatego właśnie kazałem moim generałom złapać Cię nieprzytomnego, a potem trzymać w piwnicy z całym Twoim wyposażeniem, tak żebyś mi w ogóle nie zaszkodził!

-Przybyłem powiedzieć Ci, żebyś się zabił!

-Ta? Czemu niby?

-A ja wiem? Jesteś czarnym charakterem tej historii.

-No tak... nie pomyślałem o tym... masz rację... powinien sam wysadzić się w powietrze i całą moją bazę.

Cóż, prezydent tego świata raczej Skynetem nie był, jeśli wiecie co mam na myśli. Odstateczna walka to oddanie jakich 3-5 strzałów. Co jest bardzo rozczarowujące, odkąd seria F posiadała kilku bardzo rozwiniętych bossów, takich na przykład jak Frank Horrigan. Frank, proszę Cię, patrz jak nisko upadło Twoje dziedzictwo.

Ale swoją drogą pomyślałem sobie

-no, ludzie. Oni przecież całe swoje życie robili te Elders Scrollsy. W zasadzie nie umieją robić nic innego. Poczekajmy aż wydadzą 4 i wtedy zaczniemy wystawiać sądy.

Ale wtedy wydarzyło się coś... coś, czego nie przewidywałem. Zacznijmy może od części bardziej bolesnej. Popatrzmy jak pusty jest mój portfel.

219 zł wydałem na gołą, podstawową wersję F3 na XB360.

5x20=200 zł wydałem na wszystkie dodatki

100 zł wydałem na wersję PC

40 zł wydałem na dodatkowe gadzety dostępne w wersji kolekcjonerskiej, których nie mogłem kupić w swoim pre-orderze. To akurat wina dystrybutora.

W sumie? wydałem 540 zł na jedną grę. To prawie trzy razy tyle niż przeciętna cena jakiejkolwiek gry na XB360 w folii w empiku, gdzie wszyscy wiemy jakie są ceny. Zauważcie, że prawie połowę całkowitej kwoty zajmują dodatki. Uważam, że ten simsowy model dystrybucji jest bardzo złodziejski i że większość z nich powstała tylko po to, żeby wydoić z nas jak najwięcej kasy jak to tylko możliwe. The pitt i Broken Steel powinny stanowić część podstawki - bez nich F3 jest po prostu miałki, głupi, mało falloutowaty i w ogóle jakiś bezpłciowy. Point Lookout i Mothership Zeta w ogóle nie powinny się pojawić, jako że są zwyczajnie naprawdę debilnymi epizodami, które do historii nie wnoszą totalnie nic, a po za tym zabrudzając świat Fallouta kosmitami, którzy do tej pory pojawiali się jedynie jako kontynuowany dowcip w całej serii.

Jedynym dodatkiem, który jest właśnie tym, czym powinien być - DODATKIEM to Operation :Anchorage, która wiele wnosi do samej historii serii, pomimo tego, iż sama w sobie jest bardzo, ale to naprawdę bardzo słaba.

Fallout 3 okazał się być niczym więcej, a jedynie wielkim, gigantycznym tworem marketingu, czymś co stworzyli nie programiści, nie gracze, nie artyści czy wizjonerzy, ale sprawni chłopcy od PR-u. Bez większych problemów jestem w stanie wyobrazić sobie konferencję Beth na temat tych dodatków i w jakiej kolejności je wypuszczać. Jak często, i w jakiej cenie. Możliwe, że Broken Steel stanowił kiedyś, w pierwotnych fazach projektu integralną część podstawki, ale postanowiono grę rozdrobnić na kilkanaście małych kawałeczków tylko po to, żeby dużo łatwiej i lepiej sprzedać.

Boże, chroń Vegas.

 

środa, 24 marca 2010, unclemroowa
Tagi: rpg Gry PC


Udostępnij

Polecane wpisy

stat4u Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl